oprawca_1978
Ogarnięty

Auto:: śp. Nexia 1998 sedan 299 kkm LPG
Dołączył: 15 Gru 2008 Posty: 458 Skąd: Polska
|
Wysłany: Wto 30 Gru, 2008 08:30 Nexia - klepanie prawego boku
|
|
|
Witam nexyjnych maniaków!
Mam problem z samochodzikiem moim, który przypadł mi całkiem za darmo, jest niejako moim "trofiejnym ekwipażem".
Otóż Nexia owa w maju br. została pokiereszowana przez drogowego szaleńca który gnał, co się potem okazało, na lotnisko Okęcie, bo kogoś tam miał odbierać. Na domiar złego, okazało się potem nieoficjalnie, że był to były milicjant (znaczy się, policjant, ale ja tą niebieską mafię nierobów, pijaków i łapówkarzy od lat niezmiennie zowię milicją).
Nie byłem kierowcą Nexii, bo gdybym był, sprawca ów nie uniknąłby z mojej strony co najmniej paru skutecznych rękoczynów. Poszczęściło mu się, ale cóż, stało się, Nexię gad zdefektował.
Uszkodzeniu w samochodzie uległ bok prawy - od tylnego błotnika, lekko, poprzez próg, oboje drzwi i lekko, przedni błotnik. Wg mojej oceny, oba błotniki, zwłaszcza przedni, są do wyklepania, nie ma problemu. Oboje drzwi są do wymiany, ale mam już używane, nawet przednie udało mi się załatwić w kolorze samochodu. Najgorzej jest z progiem oraz słupkiem drzwiowym, który jest nieco wciśnięty wgłąb samochodu oraz, co widać po przesunięciu drzwi, nieco do przodu.
I to mam pytanie - czy udało by mi się owe uszkodzenie wyciągnąć samemu, np. linka stalowa, jakieś porządne drzewo i wielokrążek, tudzież lewarek od ciężarówki, albo mój polonez z hakiem, zaczepiony o ten słupek, czy raczej szukać blacharza ?
A jeśli już blacharza, to ile naprawa takiego uszkodzenia by kosztować mogła?
Nexię mam co prawda, za darmo, ale nie chcę w nią nie wiadomo ile inwestować. Jest w dobrym stanie, bo od pierwszego właściciela, który jest zarazem moim ojcem, znam historię samochodu od pierwszych przejechanych przez nią kilometrów, acz wiadomo, ekonomia uczuć nie ma, a sentymenty kosztują. Ale samochodu szkoda.
Silnik i mechaniczne sprawy w tym samochodzie zrobię sam, nie ma problemu, właśnie uporałem się w nim z zapłonem, były duże problemy z jej odpaleniem w wilgotne dni, okazało się, że przez 10 lat życia Nexii (jest z ostatniego roku produkcji, lato 1998) nikt tego nie wymienił, choć w książce serwisowej stoi jak byk "wymiana przewodów zapłonowych, kopułki aparatu zapłonowego i palca rozdzielacza". Kosztowało mnie to "zawrotne" 52 PLN i pół godziny spokojnej roboty. Nie chcę dalej pisać o tym "serwisie" bo mi się siekiera w kieszeni otwiera jak pomyślę o tych nierobach i blagierach. Z elektryką i mechaniką dam sobie radę i nie potrzebuję pomocy znikąd i od nikogo, ale z budą już nie.
Czy zatem mógłbym prosić przeglądających owe fajne forum ludzi dobrej woli i odpowiedniej wiedzy, gdzie mógłbym skierować kroki swoje, by dobrze i w rozsądnych granicach cenowych, przywrócić Nexii dawną sprawność?
Nie chcę skazywać jej na śmierć, ma przejechane tylko 212 kkm, silniczek chodzi pięknie, od nowości na syntetyku Mobila 5W50, po mojej wymianie układu wysokiego napięcia pali dosłownie na dotyk, a mechanicznie też jest ok, a same części do niej, są tańsze niż do Poloneza (elementy zawieszenia i układu kierowniczego np.). Wg mnie, na spokojnie przejedzie co najmniej 100 tys. km, czyli mam 3 - 4 lata jeżdżenia.
Kto zatem pomóc może, niech wesprze mnie w moim działaniu dla przywrócenia Nexii do sprawności i do dalszego śmigania po wątłych drogach naszej kochanej Ojczyzny.
Za pomoc, sugestie i nakierowania z góry serdecznie dziękuję.
Opiekun i impresario Nexii granatowej sedan, rocznik 1998.
ps. załączę jej fotki jak tylko uda mi się rozwikłać, jak to się na tym forum robi. |
|